CZYTANIA

lut 02, 2011

Opowiadanie o pomysłowości czterech przyjaciół paralityka

W opowiadaniu o pewnym cudzie, jakim Jezus dokonał, cechy te będą miały ogromne znaczenie.

Zdarzenie to miało miejsce w Kafarnaum (ruiny Tell Chum), które było położone nad północnym brzegu Jeziora Genezaret, około 4 km od ujścia rzeki Jordan. Nazwa Kafarnaum pochodzi od hebr. kehar nahum – „wieś Nahuma” (niestety, nie wiemy kim był ów Nahum). Kafarnaum leżało na granicy między obszarem panowania Filipa i Heroda Antypasa. W mieście tym znajdowała się komora celna (Mt 9,9), a również stacjonował oddział wojska rzymskiego pod dowództwem setnika (Łk 7,2).

Jezus zawsze zaczynał od nauczania w synagodze (W 1981 r. archeolodzy znaleźli fundamenty tej świątyni z I wieku po Chr., na której była wybudowana synagoga z II wieku po Chr.). W samym mieście portowym i jego okolicach Jezus dokonał wielu cudów, a m. in.: w samej świątyni uzdrowił opętanego (Mk 1,21-26) i człowieka z uschłą ręką (Łk 6,6-10); potem w domu Piotr uzdrowił jego teściową (Mk 1,29-31), a kolejnie uzdrowił swoim słowem na odległość sługę setnika (Mt 8,5-13) i syna urzędnika królewskiego (J 4,46-54) odległego o 26 km Kany Galilejskiej; wskrzesił córkę przełożonego synagogi, Jaira (Mk 5,22-24. 35-42); przebaczył grzechy Lewiemu Mateuszowi (Mk 2,14-15), który później stał się nie tyle jednym z 12-stu Apostołów, ale też autorem pierwszej księgi NT-u; przemawiał z łodzi do ludzi, którzy tłumnie przyszli go słuchać. Było to jego miasto (Mt 9,1; por. 4,13), a mimo to przeklął go, bo nie uwierzyli widząc namacalnie przed sobą cuda – „A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego” (Mt 11,23) i rzeczywiście Kafarnaum zostało zburzone w średniowieczu.

Jednak nie chcę na temat tego miasta dalej się rozczulać, gdyż chcę wam opowiedzieć o pewnym cudzie, które wydarzyło się w jednym z domów tego miasteczka. Po ostatnim cudzie w Kafarnaum „uzdrowienie opętanego” (Mk 1,40-45), który nie posłuchał Jezusa i zaczął głosić to, co mu się przydarzyło, Jezus nie mógł po pewnym czasie jawnie wejść do miasta i ukrył się w domu Piotra i Andrzeja, ale i tak się dowiedziano o miejscu jego pobytu iż zaczęły się schodzić tłumy by Go słuchać i być świadkiem Jego cudów. Zajęli cały pokój i przedpokój a nawet zatarasowali wejście do drzwi. Ktoś by powiedział, zacisnęli pierścień wokół Jezusa, że „nawet mysz się nie prześliźnie”. Ktoś, kto przyszedł później przyszedł nie mógł widzieć Jezusa, a nawet niewiadomo, czy mógł dobrze usłyszeć to, co w budynku się działo, chyba, że jeden drugiemu przekazywał, to, co mówił Jezus. Dziwne jest to, że sami nie chcieli uwierzyć w to, co mówił Jezus, ale za to innym nie pozwalano się nawet zbliżyć do Niego. Jezus przemawiał dalej w domu, a z innej strony przed ten dom czterech ludzi przynieśli na macie swojego przyjaciela, który był całkowicie sparaliżowany. Zastanawiali się ów czterech jak przenieść swego przyjaciela do Jezusa (ich imiona nie są podane w Biblii). Napisano w Piśmie Świętym, że ci ów czterech przyjaciół chorego na paraliż miało wiarę. Może wzorowali się na wypowiedzianych słowach przez starotestamentowego bohatera Jozuego, syna Nuna, pełniącego zwiadowcę w ziemi Kanaan: „«Kraj, który przeszliśmy celem zbadania go, jest wspaniałym krajem. 8 Jeśli nam Pan sprzyja, to nas wprowadzi do tego kraju i da nam ten kraj, który prawdziwie opływa w mleko i miód. 9 Tylko nie buntujcie się przeciwko Panu. Nie bójcie się też ludu tego kraju, gdyż ich pochłoniemy. Obrona od niego odstąpi, a z nami jest przecież Pan. Zatem nie bójcie się ich!»” (Wj 14,7b-9). Krótko mówiąc jego wypowiedź możemy parafrazując tak przetłumaczyć w skrócie: „Jeśli macie wiarę w Pana, to zdobędziemy tę ziemię, bo Pan jest z nami”. Nasi bohaterzy też mieli wiarę i wpadli na pomysł (wiara przecież rodzi dobre pomysły) by w wydłubanym przez nich dachu opuścić swego chorego przyjaciela na sznurach przed stopami Jezusa. Oni to właśnie utworzyli tzw. klimat wiary dla swego przyjaciela, po prostu zarazili go swoją determinacją i wiarą. Taki utworzony klimat wiary jest niezbędny i stanowiący warunek uzdrowienia przez Jezusa.

Byłem w roku 1997 w Gorzowie Wlkp. na spotkaniu modlitewnym z ojcem Emiliano Tardifem i tam 20 tys. ludzi utworzyło klimat wiary w modlitwie i wiele cudów dokonało się. Po niejednej modlitwie ludzi chorzy zaczęli wychodzić z wózków inwalidzkich, niektórym zrosły się kości itd., ale podkreślam nie wszyscy zostali uzdrowieni. Ten problem przedstawię również w dalszym opowiadaniu.

Jeśli mowa o dachu, to wówczas niektóre dachy służyły Żydom za tarasy otoczony niskim murkiem lub parapetem, aby ludzie nie mogli z niego spaść. Domy w Palestynie budowano z drewna i gipsu: miały one płaskie dachy. Natomiast dach zbudowany był z belek stanowiący podkład dla pokrycia glinianego, zmieszanego z sianem, trzciną czy gałązkami. Taki dach wymagał częstych napraw.

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, iż nasi bohaterowie zachowali niczym komandosi z różnych filmów, jakie może oglądaliście. Tu pomysł, dziura w dachu, liny i wykonanie zadania. Wierzcie mi, oni nie byli komandosami, ale przyjaźnie nastawionymi ludźmi, oni chcieli się poświęcić by ich umiłowany przyjaciel (miłość – w grec. file, taka do przyjaciół) mógł zostać uzdrowiony przez Jezusa Cudotwórcę. Zdawali sobie z tego sprawę, że tylko Jezus jest jedynym na świecie Uzdrowicielem i mają szansę by oddać ostatnie zadanie Jezusowi, czyli by On mógł chorego uzdrowić. Tyle się napracowali: przyszli do Niego, nieśli go, nie mogąc go przynieść do Niego odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk (Mk 2,3-4). Jezus pochyla się nad chorym i wypowiada zdumiewające słowa: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy» (Mk 2,5). Jak widać, mamy tu nad czym się zastanawiać. Po raz pierwszy Jezus nie zamierzał uzdrowić tego paralityka, mimo, iż widział wiarę nie tylko tych czterech wystawienników, ale i wiarę samego chorego.

Słuchajcie! Kiedy i w jakim miejscu słyszycie takie słowa: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy»? Oczywiście, że konfesjonale podczas sprawowania przez kapłana sakramentu pokuty. A czy w słowach «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy» dokonuje się uzdrowienie człowieka? Jakie to uzdrowienie, co w nas uzdrawia? Duszę. Naszą duszę uzdrawiają słowa Jezusa wypowiedziane przez usta kapłana. Wy to wiecie, ja to wiem, dzisiejsi kapłani to wiedzą, a takie uczone w Piśmie tego nie wiedzieli.

Uczeni w Piśmie nie skumali, że wypowiadający te słowa Jezus jest kimś więcej niż jakiś tam prorokiem, jakimś tam Cudotwórcą, ale samym Bogiem. Uważali, iż tylko Bóg może odpuszczać grzechy człowiekowi. Żaden człowiek nie mógł wówczas odpuszczać grzechy i stąd składano w ofierze cielaczki, które miały ich wyręczyć od wewnętrznego nawrócenia „szczerego serca”. Zatem ich oczy i serce były ogarnięte duchową ślepotą a działania na rzecz Pana sparaliżowane. Kto widzi cuda i nadal wątpi, ten dalej nie wierzy, nie zawierza swego życia Panu i trwa nadal w duchowej ślepocie, która niewątpliwie prowadzi do śmierci duchowej. Z tej zawiści i kurczowo trzymającego się złej interpretacji Pisma Świętego ST nazwali Jezusa: „Bluźniercą” (Mk 2,7). My wiemy, że kto narodził się z wody „chrztu św.” i Ducha „bierzmowania” nie może nazywać Boga: bluźniercą. Inaczej, kto wyznaje Boga i w prawdzie swego Pana nie nazywa kłamcą.

Nas na szczęście nie paraliżuje niewiara i możemy dzięki wierze mieć wspaniałe pomysły i je realizować. Wróćmy do naszego opowiadania. Oni nigdy nie sądzili, że Jezus ma aż taką władzę nad grzechami i ogromną moc uzdrawiającą całego człowieka. Może przypuszczali, że Jezus jest bezsilny wobec takiej choroby i dlatego ogranicza się do wypowiedzenia formułki rzekomo powodującej odpuszczenie grzechów. Może też Jezus znając ich myśli (podobnie do Jezusa czytał w myślach św. Ojciec Pio) oraz by nie dopuścić do tego przekonania i pokazać kto tu ma naprawdę moc i władzę nad grzechami zwraca się do chorego na paraliż: «Wstań, weź swoje nosze i idź do domu!» (Mk 2,11). Jezus mówi niemal wprost do uczonych w Piśmie, kim On naprawdę jest: „Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” (Mk 2,10), czyli zapowiedzianym przez proroków ST-u Mesjaszem. Nawet wtedy owi uczeni w Piśmie nie pokapowali się – tak były sparaliżowane ich myśli do zrozumienia prawdy Bożej.

Jezus nakazuje choremu wstać, zabrać swoje łoże i iść do domu. Są to słowa stwierdzające uzdrowienie. Możecie sobie wyobrazić jakie były ich miny, gdy zobaczyli jak ten z chorobą nie do wyleczenia od tak sobie wstał na ich oczach, wziął swoje wyrko i z wybuchową mocą zaczął Boga uwielbiać (jak jest napisane w Ewangelii wg św. Łukasza 5,25). Na ten widok wszystkich jakby wbiło w ścianę, tak byli zdumieni. U nas obecnie powiedziano by, że aż otworzyli usta na widok tego cudu. Cały tłum, który to widział wybuchł uwielbieniem Boga i z bojaźni mówili między sobą „Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj”. Oni ze strachu mówili: „Dzisiaj [ukazując echo spełnienia się i zbawienia w 4,21 i 19,9] widzieliśmy rzeczy przeciwne do naszych oczekiwań”.

Czy Jezus musi cię dziś przekonywać, że On ma wszelką moc uzdrawiającą? Czy ty naprawdę w Niego wierzysz i co dziennie powierzasz mu swoje życie, swoje sprawy, nawet te, które według ciebie są nie do rozwiązania? Czy ty dziś potrafisz wyjść z ciemnego pokoju swego serca, swojej duszy, w którym są porozrzucane przez ciebie brudne rzeczy, brudne grzechy i oddać je Jezusowi? Oddaj się Jezusowi, a będziesz mógł nie tylko zaznawać pokoju swojej duszy, ale wypełniać szczególne misje, jakie Pan wyznaczył ci w twoim życiu.

Zanim dokonasz rewizji swego życia pozwól, że opowiem ci jeszcze o jednym bohaterze, a raczej bohaterce.

dr Piotr Jan Zabagło


Inne wpisy z danej kategorii: Czytania

RSSWpisy (0)

Trackback URL

Wpisz się




Jeśli chcesz pokazać zdjęcie, kliknij Gravatar.