ŚWIADECTWA

Jeśli chcesz sie podzielić swoim świadectwem, tym jak Jezus działa w Twoim życiu, proszę napisać na email biuro@wierni.net

Tomek, Warszawa

Zostałem wychowany w rodzinie żydowskich(zlaicyzowanych) profesorów (mama, tata, dziadek, wujek, stryjek i stryjenka to wykładowcy na wielu uniwersytetach), stąd też od małego nie za dużo miałem styczności ze sprawami wiary, boga, etc. Od małego, byłem zachęcany do lektur filozofów (z Fryderykiem Nietzsche na czele, „Gott ist tot przeczytałem i zrozumiałem w wieku lat 14), do tego odznaczałem się wysokim IQ. Przez to własnie, żyłem w pysze, gardziłem i kpiłem z rówieśników, którzy byli wierzący. Jednakże, nigdy nie „gnębiłem” ich, jak to mniej rozgarnięci moi koledzy, którzy pod wpływem mojej charyzmy (czego dziś żałuję), przyswajali sobie moje poglądy, i kolegę Marcina, który był ministrantem, gnębili i bili. Byłem ponad to. Potem poszedłem do szkoły średniej, gdzie w klasie trafiłem na większą grupkę katolików. Formą rozrywki było dla mnie wdawanie się z nimi w polemiki, w których racjonalnymi argumentami, oraz manipulacją powszechnie znanych faktów z życia Karola Wojtyły, podważałem teorię jakoby był on człowiekiem dobrym (zresztą, do dziś, mimo nawrócenia, uważam go za osobę która bardziej szkodziła Chrześcijanom, niż pomagała, między innymi swoją konserwatywną postawą i bardzo kontrowersyjnymi decyzjami dotyczącymi beatyfikacji niektórych osób, m.in. Stepanica, i zdaję sobie sprawę że tym wyznaniem mogę sprawić ze moje świadectwo nie zostanie opublikowane, co będzie tchórzostwem i iście komunistyczną cenzurą na tym portalu). Zdobyłem dzięki temu wielu przyjaciół, którzy również tak jak ja, nienawidzili religii. Mniej więcej w drugiej klasie szkoły średniej, zaczęła nawiedzać mnie myśl, że po mojej stronie stoi banda idiotów. I to niestety (albo stety, patrząc na to dzisiaj), była prawda. Ludzie, z którymi się zadawałem, nie dorównywali mi inteligencją i erudycją. Popadałem więc coraz bardziej w samozachwyt, pychę i mizantropię. Z jednej strony miałem „ciemnych” chrześcijan, a z drugiej strony przyjaciół, którzy nie do konca rozumieli, czego nienawidzą. W końcu zerwałem z nimi kontakt, gdy poszedłem na studia. Na wydziale filozofii (która była moim drugim kierunkiem)poznałem Mateusza, który otworzył mi oczy na wiele spraw. Pojąłem sens istoty boga. Pojąłem że jest tylu bogów, ilu jest ludzi wierzących, bo każdy pojmuje go na swój, inny sposób. Zrewolucjonizowałem swoje poglądy na katolików, prawosławnych, żydów, muzułmanów i buddystów. Odnalazłem boga, nie osobowego, ale jako siłę sprawczą, która dała ludziom inteligencję i która dała życie na Ziemi. Bóg, który nie wymaga próżnego czczenia, a jedynie chce abyśmy zyli zgodnie z naszym sumieniem, który nie osądza, i który jest bogiem wszystkich ludzi, zarówno muzułmanów, chrześcijan, żydów, ateistów, buddystów, czarnych w afryce, którzy kultywują go na swoje sposoby, który znany jest pod wieloma imionami. Doznałem oświecenia, i chcialbym na kartach tej strony internetowej zaapelować do ludzi, aby porzucili myślenie typu „innowierca jest zły, bo wierzy w fałszywego boga”. Nie ma fałszywych bogów. Każdy bóg, w którego ktoś wierzy, to ten sam bóg, nasz bóg! Allach, Budda, Jahwe, Kriszna, Szinto, Perun, Thor, Światowid, etc, to ten sam bóg, nasz ojciec, który płacze, gdy zabijamy się nawzajem w imię jednego z jego imion. Tak oto nawróciłem się, i to jest moje świadectwo. Kocham boga, który stworzył mój gatunek, do którego modlę się, nie w kościele, a na swój własny sposób, i to go cieszy, bo nie idę na łatwiznę, odklepując formułki.


Inne wpisy z danej kategorii: Świadectwa

RSSWpisy (0)

Trackback URL

Wpisz się




Jeśli chcesz pokazać zdjęcie, kliknij Gravatar.