Środa Popielcowa
Już 25 lutego przeżywać będziemy kolejną w naszym życiu Środę Popielcową. Jak rozumieć ten dzień? O czym ma nam przypominać? Wreszcie, co zrobić by owocnie go przeżyć?
O wyjątkowości tego dnia świadczy choćby fakt, że jest zupełnie inny niż pozostałe dni w roku. Nie zobowiązuje do udziału we Mszy św., a gromadzi w kościołach tłumy porównywalne do najważniejszych świąt chrześcijańskich. Trudno wytłumaczyć to zjawisko.
Popielec, Środa Popielcowa (staropolska Wstępna Środa) – w kalendarzu chrześcijańskim pierwszy dzień Wielkiego Postu. Jest to dzień pokuty przypadający 40 dni (nie licząc niedziel, które są pamiątką Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa) przed Wielkanocą. Tradycja posypywania głów popiołem na znak pokuty pojawiła się w VIII wieku. W XI wieku papież Urban II uczynił go obowiązującym zwyczajem w całym Kościele. Wówczas postanowiono, że popiół będzie pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową z ubiegłego roku. W Środę Popielcową obowiązuje post ścisły - od 14 roku życia nie spożywa się pokarmów mięsnych, od 18 roku życia do 60 - ogranicza się ilość posiłków do trzech: jednego sytego oraz dwóch skromnych.
Tego właśnie dnia, w trakcie posypywania głów popiołem, kapłan wypowiada słowa z Pisma Świętego: "Prochem jesteś i w proch się obrócisz" (Rdz 3,19), lub: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" (Mk 1,15). Mimo że są to słowa które dobrze znamy, ale powtarzane przez kapłana każdego roku, posiadają niezwykle przejmującą moc. Towarzyszy im bowiem wymowny znak popiołu spadającego na naszą głowę. Gdyby jednak tylko ta prawda o prochu była zamknięta w ludzkim życiu, to dziś kościoły byłyby puste. Nikt nie byłby w stanie spokojnie wysłuchać, że jest tylko prochem. Prawda ta wypełniałaby nas czarnym pesymizmem. Jest to jednak pierwsza i podstawowa prawda o każdym z nas. Nie potrafimy jej podważyć. Pan Bóg chce, abyśmy swoje nawrócenie rozpoczęli od uświadomienia sobie tej prawdy i dopiero na niej jak na fundamencie budowali całość chrześcijańskiego życia. Nie wolno jednak na tej prawdzie poprzestać. To fakt, ze każdy z nas jest garścią prochu, ale faktem jest również, że tę garść prochu Bóg bardzo umiłował. Kiedy ujął go w swoje ręce, ukształtował miłością. Z miłości Boga jesteśmy tym, kim jesteśmy. To z tego prochu powstaje arcydzieło, jakim jest dziś każdy z nas. Człowiek jest arcydziełem Bożej miłości.
W Księdze Rodzaju czytamy: "Wtedy to Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza dech życia w skutek czego stał się człowiek istotą żywą". Bóg lepi swoje stworzenie jako arcydzieło i daje cząstkę swego życia - dech. Już sam opis podkreśla znikomość człowieka, bo proch jest czymś kruchym, ale on również uwydatnia w człowieku pierwiastek duchowy, bo przecież posiadamy w sobie to Boże tchnienie.
Cóż więc mają oznaczać słowa o prochu i nawracaniu się wypowiedziane nad nami wraz z gestem posypania naszych głów popiołem? Otóż wspólnym mianownikiem słów które usłyszymy w Środę Popielcową, jest zaufanie Bogu. Tylko w Nim mamy pewność życia, tylko On może nadać sens naszej szarej codzienności. Kto ufa własnym siłom, srodze się zawiedzie. Jeśli uzmysłowimy sobie własną bezradność wobec śmierci i grzechu, jesteśmy na dobrej drodze. Pozostaje do wykonania tylko jeden krok - krok w stronę Boga. Niech ta Środa, stanie się dla nas autentycznym znakiem oddania się Bogu - oddania Mu naszego życia i grzeszności. Pamiętajmy, że proch jest dla nas nadzieją…nadzieją, bo Jezus - Bóg oblókł się w niego, przyjmując ciało człowieka i w tym ciele nas odkupił.